Ludzka polityka

Grafika felietonu Ludzka polityka przedstawia manifestację KOD i partii opozycyjnych

Mamy pewien polityczny zwrot. Skostniałe elity powoli ustępują młodszym. Partyjny beton odrobinę kruszeje. Do polityki zaczynają wchodzić coraz częściej zwykli ludzie pełni idei. To jednak cały czas „powoli”, „odrobinę” i „zaczynają”. Wciąż czegoś brak nowym ugrupowaniom politycznym.

Struktury, idee i pieniądze. Od wielu ludzi słyszałem, że bez tych trzech rzeczy żadna polityka, nawet ta ludzko-ludzka, nie może dobrze funkcjonować i z powodzeniem sprawować jakiejkolwiek władzy. No dobrze, więc rozbijmy to na czynniki pierwsze.  Czymże są te mityczne struktury – najprościej mówiąc, jest to całe organizacyjne mambo jumbo wewnątrz partii. Jedni mają rady, inni komitety eksperckie albo siedziby w regionach. Bez sensu jest to analizować na sucho. Spójrzmy na Partię Razem. Praktycznie w każdym większym mieście mają swoje spotkania, ale też własny Zarząd Krajowy Razem. No popatrz, „inna polityka jest możliwa”. Nawet Paweł Kukiz, który twierdził, że można robić „struktury bez struktur” i tak tworzył struktury. Tak dzieje się za każdym razem, nieważne czy mówimy o elitach czy polityce zwykłych ludzi.

Wracając do Razem, trudno ich posądzić o brak idei lub programu. Co innego  w przypadku Kukiz 15’ czy partii ANO, o której mówiliśmy w podcaście w ubiegłym tygodniu, na końcu podrzucę link. Nie bez przyczyny stawiam obok siebie te dwa ugrupowania polityczne, są po prostu do siebie łudząco podobne. Im też zupełnego braku idei nie zarzucę, bo byłoby to fałszem. Co do braku programu, to już prędzej, bo przecież „walka z establishmentem”, to zdecydowanie za mało, żeby można było mówić o jakimkolwiek programie. To niestety dotyczy większości partii z pospolitego ruszenia, wkurwienia czy innej formy protestu.

Polityka bez pieniędzy…

To żadna polityka i to niestety prawda. Partia Razem po zakwestionowaniu przyznania subwencji popadła w delikatny marazm i nic w tym dziwnego. Po prostu zaczęło im się kończyć paliwo. Czy czeskie ANO odniosłoby taki sukces bez wsparcia jej lidera, multimilionera Andreja Babisza? Bardzo wątpliwe. Trzeba się pogodzić z tym, że każda partia zwykłych ludzi jest warta dokładnie tyle, ile ich idea i nie ma tu mowy o wartości symbolicznej. W tym przypadku liczy się tylko ile cyferek znajduje się na partyjnym koncie.

Ale czy to faktycznie źle, że nie każdy ruch społeczny może być ważną częścią sceny politycznej? Z jednej strony mamy partyjny beton, który od lat robi to samo i dba bardziej o siebie niż kraj, nad którym sprawuje pieczę. Z drugiej jest nierzadko niezdyscyplinowany tłumek ludzi o wzniosłych, ale najczęściej niemożliwych do zrealizowania ideach. Niech dowodem na ich chwiejność będzie liczba rozłamów w Kukiz 15’. Nie mam na myśli, że wszystkie „amatorskie” partie nie mają racji bytu – wręcz przeciwnie. O ile w skali kraju ich polityka często jest zbyt ideowa i niespójna, to na poziomie lokalnym i regionalnym może być świetnym rozwiązaniem. Trudno o lepszego włodarza miasta, powiatu czy województwa niż człowiek, który jest blisko ludzi. „Blisko ludzi” to złe określenie, w tym przypadku to samorządowiec, który jest po prostu zwykłym człowiekiem. Znajomość problemów z autopsji, a nie interwencyjnych maili, to ogromny plus. To właśnie tutaj widzę przyszłość małych ruchów społecznych. Przecież świat powinno się zmieniać zaczynając od własnego podwórka.

Dla ciekawskich link do Second Hand News LIVE #2, w którym mówimy z Adamem m.in. o partii ANO -> Słuchaj tutaj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *