Oddałbym Polskę za życie

Kto ja jestem? Polak mały. Nadęty, ułomny, zgorzkniały. To nie autokrytyka, to zwierciadło mojego żalu, w którym ta Twoja dumna Polska przegląda się i gorszy widząc bezkształtną frustrację, jaką 23 lata lepiła bez namysłu.

Jestem nieudanym egzemplarzem. Nie mam na zderzaku kotwiczki polski walczącej, nie śpię w pościeli z żołnierzami wyklętymi i nie oplułem nigdy muzułmanina. Bezmyślne klepanie od małego Kto ty jesteś? Polak mały nie wyprało mnie ze zdolności refleksji i krytycznego patrzenia. Nowa generacja polskiego „patriotyzmu” pozostawia resztkom realistów postawić się w roli anty-patrioty czyt. anty-Polaka. Zupełnie niepotrzebnie, wszakże odbiera się poczucie elitarności tym prawdziwym anty-Polakom, takim jak moja skromna osoba.

Polak czyli kto? Biernie przyzwalający na zaściankowość, nienawiść wobec innych, zarozumiałość i kołtuństwo? Tak was widzę, bo tak daliście się skategoryzować. To Ty, postępowy człowieku z dużego miasta, rzekomy reprezentancie nowego pokolenia powinieneś się pierwszy przejrzeć w tym polskim lustrze, w którym i ja się przeglądam. Spójrz tam w swoją twarz i zapytaj się na ile akcji pokroju „Różaniec do granic” pozwoliłeś? Cały ten zakołtuniony kraj niczym pani Dulska modlitwą tłucze sobie bliźniego, a Ty się na to godzisz? Gdzie jesteś, gdy ONR maszeruje po Twoich ulicach? Gdzie byłeś, gdy zabierano Ci media publiczne, ograniczano prawo do gromadzenia się, gdy próbowano upokorzyć kobiety? Kiedy ostatni raz byłeś na sesji rady miasta?

Anty-Polak, czyli kto? Zaangażowany społecznie nonkonformista? Bardzo chętnie. Chociaż mógłbym zostać w Polsce. Nie urągają mi niższe niż na Zachodzie płace czy gorsza infrastruktura. Polacy mi urągają. Urąga mi pan Międlar, który „po Nas idzie i Nas wsadzi w kraty”. Pan Międlar mówi, że „wsadzimy również tego żyda, który gdzieś tutaj przechodził…” Panie Jacku. Gdybym mógł, z dumą poszedłbym zamiast „tego żyda”.

To oczywiście wycinek, bardzo wąski i tendencyjnie wybierany, ale prawdziwy i jak na złość wyobrażeniom o pięknej, wolnej, uśmiechniętej Polsce, rozrastający się w przerażającym tempie. Gdybym mógł, oddałbym całe swoje życie rzucając się w nieznane. Gdybym tylko wiedział, że będzie mi zacząć życie w Danii, Norwegii czy Szwecji, nie wahałbym się ani sekundy. Nie dlatego, że tam nie ma problemów. Dlatego, że tam problemy się rozwiązuje, a nie zamiata pod dywan.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *